
Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Mamy maj, uznałem więc, że pora podzielić się projektem nad którym razem z @konradkunc siedzieliśmy po nocach zeszłej jesieni (nie no, bez przesady, jesteśmy po 30, nie mamy zdrowia do takich rzeczy). Edycja 2026 to już nasz trzeci wspólny kalendarz dla @serveandvolleyart i ja czuję, że się dopiero rozkręcamy.
🎾
Podział obowiązków był prosty - ja robię ilustracje, Konrad projekt i skład oraz przygotowanie kalendarza do druku. Wydaje się proste, ale kto robił kalendarz ten wie, że pracy jest co nie miara. Za to w środku, poza wszystkim tym co być powinno, dodatkowo znalazło się miejsce na - tabele, ciekawostki, felietony, planery roczne i miesięczne (tygodniowe też), a nawet krzyżówki i QR kody. A żeby tego było mało, całość wyszła w dwóch wersjach językowych - po polsku i angielsku, oczywiście, w dwóch różnych kolorystykach. I wiecie co, mimo, że nie oglądam za bardzo tenisa, kalendarz i tak jest w użyciu, a chyba to o czymś świadczy.
Zapraszam do oglądania efektów naszej. Mam nadzieję, że Wam też się spodoba.
🎾
A przy okazji tego całego zamieszania z kalendarzem, odkryłem swoją nową pasję do fotografii produktowej oraz smutny fakt, że ten skrawek biurka przy oknie, to jedyne miejsce w naszym mieszkaniu, w którym można zrobić w miarę przyzwoite zdjęcia.

Czas nadrobić zaległości z zeszłego roku, a wierzcie lub nie, trochę ich mam.
Zaczynam więc od realizacji największej w historii - mural dla Renault. Ile było przy nim zabawy, to wiem tylko ja. Najpierw 3 szkice i tak jakoś mi się udało, że wszystkie 3 mi się całkiem podobały. Potem kilka wersji kolorystycznych a na koniec wyszła jeszcze inna. Pikanterii dodaje fakt, że mural kończyłem w chacie nad Bugiem, a kto wysyłał projekt znad granicy, ten wie, że roaming ma w tym wypadku duże znaczenie.
No i poszło, z efektu po roku jestem dalej całkiem zadowolony, więc jest dobrze.
Polecam się do murali!
Do Katowic nie miałem okazji pojechać osobiście, więc za zdjęcia (i wykonanie muralu) dziękuję bardzo @goodlooking_studio

Czas nadrobić zaległości z zeszłego roku, a wierzcie lub nie, trochę ich mam.
Zaczynam więc od realizacji największej w historii - mural dla Renault. Ile było przy nim zabawy, to wiem tylko ja. Najpierw 3 szkice i tak jakoś mi się udało, że wszystkie 3 mi się całkiem podobały. Potem kilka wersji kolorystycznych a na koniec wyszła jeszcze inna. Pikanterii dodaje fakt, że mural kończyłem w chacie nad Bugiem, a kto wysyłał projekt znad granicy, ten wie, że roaming ma w tym wypadku duże znaczenie.
No i poszło, z efektu po roku jestem dalej całkiem zadowolony, więc jest dobrze.
Polecam się do murali!
Do Katowic nie miałem okazji pojechać osobiście, więc za zdjęcia (i wykonanie muralu) dziękuję bardzo @goodlooking_studio

Czas nadrobić zaległości z zeszłego roku, a wierzcie lub nie, trochę ich mam.
Zaczynam więc od realizacji największej w historii - mural dla Renault. Ile było przy nim zabawy, to wiem tylko ja. Najpierw 3 szkice i tak jakoś mi się udało, że wszystkie 3 mi się całkiem podobały. Potem kilka wersji kolorystycznych a na koniec wyszła jeszcze inna. Pikanterii dodaje fakt, że mural kończyłem w chacie nad Bugiem, a kto wysyłał projekt znad granicy, ten wie, że roaming ma w tym wypadku duże znaczenie.
No i poszło, z efektu po roku jestem dalej całkiem zadowolony, więc jest dobrze.
Polecam się do murali!
Do Katowic nie miałem okazji pojechać osobiście, więc za zdjęcia (i wykonanie muralu) dziękuję bardzo @goodlooking_studio

Czas nadrobić zaległości z zeszłego roku, a wierzcie lub nie, trochę ich mam.
Zaczynam więc od realizacji największej w historii - mural dla Renault. Ile było przy nim zabawy, to wiem tylko ja. Najpierw 3 szkice i tak jakoś mi się udało, że wszystkie 3 mi się całkiem podobały. Potem kilka wersji kolorystycznych a na koniec wyszła jeszcze inna. Pikanterii dodaje fakt, że mural kończyłem w chacie nad Bugiem, a kto wysyłał projekt znad granicy, ten wie, że roaming ma w tym wypadku duże znaczenie.
No i poszło, z efektu po roku jestem dalej całkiem zadowolony, więc jest dobrze.
Polecam się do murali!
Do Katowic nie miałem okazji pojechać osobiście, więc za zdjęcia (i wykonanie muralu) dziękuję bardzo @goodlooking_studio

Z wiosną nie ma łatwo, od początku kwietnia chodzę po Mokotowie i za każdym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, można oszaleć. Jest duża szansa, że odwiedzając dziś Morskie Oko, ten kadr będzie wyglądał nie tak jak go zapamiętaliście z zeszłego tygodnia, mogę się nawet o to założyć. W związku z tym, rysunek ten, jest chyba najszybciej przeterminowującym ze wszystkich jakie u mnie znajdziecie. Ale chciałem jakoś uwiecznić ten bardzo szybko zmieniający się kawałek miasta.
Mogłem zrobić zdjęcie, powiecie. Niestety, prawda jest taka, że za każdym razem kiedy wyciągam telefon, myślę sobie, że na pewno uchwycę ten sam kadr w jakiś niesamowity sposób, skutkiem czego moja galeria usłana jest setkami identycznych zdjęć.

Z wiosną nie ma łatwo, od początku kwietnia chodzę po Mokotowie i za każdym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, można oszaleć. Jest duża szansa, że odwiedzając dziś Morskie Oko, ten kadr będzie wyglądał nie tak jak go zapamiętaliście z zeszłego tygodnia, mogę się nawet o to założyć. W związku z tym, rysunek ten, jest chyba najszybciej przeterminowującym ze wszystkich jakie u mnie znajdziecie. Ale chciałem jakoś uwiecznić ten bardzo szybko zmieniający się kawałek miasta.
Mogłem zrobić zdjęcie, powiecie. Niestety, prawda jest taka, że za każdym razem kiedy wyciągam telefon, myślę sobie, że na pewno uchwycę ten sam kadr w jakiś niesamowity sposób, skutkiem czego moja galeria usłana jest setkami identycznych zdjęć.

Z wiosną nie ma łatwo, od początku kwietnia chodzę po Mokotowie i za każdym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, można oszaleć. Jest duża szansa, że odwiedzając dziś Morskie Oko, ten kadr będzie wyglądał nie tak jak go zapamiętaliście z zeszłego tygodnia, mogę się nawet o to założyć. W związku z tym, rysunek ten, jest chyba najszybciej przeterminowującym ze wszystkich jakie u mnie znajdziecie. Ale chciałem jakoś uwiecznić ten bardzo szybko zmieniający się kawałek miasta.
Mogłem zrobić zdjęcie, powiecie. Niestety, prawda jest taka, że za każdym razem kiedy wyciągam telefon, myślę sobie, że na pewno uchwycę ten sam kadr w jakiś niesamowity sposób, skutkiem czego moja galeria usłana jest setkami identycznych zdjęć.

Z wiosną nie ma łatwo, od początku kwietnia chodzę po Mokotowie i za każdym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, można oszaleć. Jest duża szansa, że odwiedzając dziś Morskie Oko, ten kadr będzie wyglądał nie tak jak go zapamiętaliście z zeszłego tygodnia, mogę się nawet o to założyć. W związku z tym, rysunek ten, jest chyba najszybciej przeterminowującym ze wszystkich jakie u mnie znajdziecie. Ale chciałem jakoś uwiecznić ten bardzo szybko zmieniający się kawałek miasta.
Mogłem zrobić zdjęcie, powiecie. Niestety, prawda jest taka, że za każdym razem kiedy wyciągam telefon, myślę sobie, że na pewno uchwycę ten sam kadr w jakiś niesamowity sposób, skutkiem czego moja galeria usłana jest setkami identycznych zdjęć.

Z wiosną nie ma łatwo, od początku kwietnia chodzę po Mokotowie i za każdym razem wszystko wygląda zupełnie inaczej, można oszaleć. Jest duża szansa, że odwiedzając dziś Morskie Oko, ten kadr będzie wyglądał nie tak jak go zapamiętaliście z zeszłego tygodnia, mogę się nawet o to założyć. W związku z tym, rysunek ten, jest chyba najszybciej przeterminowującym ze wszystkich jakie u mnie znajdziecie. Ale chciałem jakoś uwiecznić ten bardzo szybko zmieniający się kawałek miasta.
Mogłem zrobić zdjęcie, powiecie. Niestety, prawda jest taka, że za każdym razem kiedy wyciągam telefon, myślę sobie, że na pewno uchwycę ten sam kadr w jakiś niesamowity sposób, skutkiem czego moja galeria usłana jest setkami identycznych zdjęć.

Ośrodek wczasowy RELAX, mógłby nazywać się równiedobrze Posejdon, Kormoran, Ośrodek Wczasów Rodzinnych, Wilga lub Skowronek - każdy pasuje, każdy się nada.
Bo nie o miejsce tu chodzi, na wczasy jedziemy po klimat, opcjonalnie po nicnierobienie. I można narzekać, że słońca mało, że z trzech gwiazdek została tylko jedna (dwie pozostałe widziano ostatnio u Zbyszka w garażu), że atrakcje nie przystają do nowoczesnych trendów i nie da rady zrobić przyzwoitego zdjęcia bo wszędzie wisi pranie i ludzie chodzą w starych klapkach albo, że prąd włączają tylko na wieczór. Niektórzy narzekają też na słabe wyposażenie, miałki asortyment, niedziałający telewizor w świetlicy, rozwodniony kompot na stołówce i do morza dwa kilometry.
Ale czy to jest jakiś problem? Może i tak, ale wydaje mi się, że czasem to wszystko zależy od motywacji i odpowiedniego towarzystwa, a resztę się jakoś wykombinuje. A jak brakuje gwiazdek to zawsze można iść do Zbyszka i pożyczyć (za opłatą)
No więc tak, ja jadę na wywczas, czego również i Wam życzę!
A co do ilustracji, siedziałem nad nią tyle czasu, że momentami osiągałem stan bardzo głębokiego relaksu, co mam nadzieję, poczujecie i Wy.

Ośrodek wczasowy RELAX, mógłby nazywać się równiedobrze Posejdon, Kormoran, Ośrodek Wczasów Rodzinnych, Wilga lub Skowronek - każdy pasuje, każdy się nada.
Bo nie o miejsce tu chodzi, na wczasy jedziemy po klimat, opcjonalnie po nicnierobienie. I można narzekać, że słońca mało, że z trzech gwiazdek została tylko jedna (dwie pozostałe widziano ostatnio u Zbyszka w garażu), że atrakcje nie przystają do nowoczesnych trendów i nie da rady zrobić przyzwoitego zdjęcia bo wszędzie wisi pranie i ludzie chodzą w starych klapkach albo, że prąd włączają tylko na wieczór. Niektórzy narzekają też na słabe wyposażenie, miałki asortyment, niedziałający telewizor w świetlicy, rozwodniony kompot na stołówce i do morza dwa kilometry.
Ale czy to jest jakiś problem? Może i tak, ale wydaje mi się, że czasem to wszystko zależy od motywacji i odpowiedniego towarzystwa, a resztę się jakoś wykombinuje. A jak brakuje gwiazdek to zawsze można iść do Zbyszka i pożyczyć (za opłatą)
No więc tak, ja jadę na wywczas, czego również i Wam życzę!
A co do ilustracji, siedziałem nad nią tyle czasu, że momentami osiągałem stan bardzo głębokiego relaksu, co mam nadzieję, poczujecie i Wy.

Ośrodek wczasowy RELAX, mógłby nazywać się równiedobrze Posejdon, Kormoran, Ośrodek Wczasów Rodzinnych, Wilga lub Skowronek - każdy pasuje, każdy się nada.
Bo nie o miejsce tu chodzi, na wczasy jedziemy po klimat, opcjonalnie po nicnierobienie. I można narzekać, że słońca mało, że z trzech gwiazdek została tylko jedna (dwie pozostałe widziano ostatnio u Zbyszka w garażu), że atrakcje nie przystają do nowoczesnych trendów i nie da rady zrobić przyzwoitego zdjęcia bo wszędzie wisi pranie i ludzie chodzą w starych klapkach albo, że prąd włączają tylko na wieczór. Niektórzy narzekają też na słabe wyposażenie, miałki asortyment, niedziałający telewizor w świetlicy, rozwodniony kompot na stołówce i do morza dwa kilometry.
Ale czy to jest jakiś problem? Może i tak, ale wydaje mi się, że czasem to wszystko zależy od motywacji i odpowiedniego towarzystwa, a resztę się jakoś wykombinuje. A jak brakuje gwiazdek to zawsze można iść do Zbyszka i pożyczyć (za opłatą)
No więc tak, ja jadę na wywczas, czego również i Wam życzę!
A co do ilustracji, siedziałem nad nią tyle czasu, że momentami osiągałem stan bardzo głębokiego relaksu, co mam nadzieję, poczujecie i Wy.

Ośrodek wczasowy RELAX, mógłby nazywać się równiedobrze Posejdon, Kormoran, Ośrodek Wczasów Rodzinnych, Wilga lub Skowronek - każdy pasuje, każdy się nada.
Bo nie o miejsce tu chodzi, na wczasy jedziemy po klimat, opcjonalnie po nicnierobienie. I można narzekać, że słońca mało, że z trzech gwiazdek została tylko jedna (dwie pozostałe widziano ostatnio u Zbyszka w garażu), że atrakcje nie przystają do nowoczesnych trendów i nie da rady zrobić przyzwoitego zdjęcia bo wszędzie wisi pranie i ludzie chodzą w starych klapkach albo, że prąd włączają tylko na wieczór. Niektórzy narzekają też na słabe wyposażenie, miałki asortyment, niedziałający telewizor w świetlicy, rozwodniony kompot na stołówce i do morza dwa kilometry.
Ale czy to jest jakiś problem? Może i tak, ale wydaje mi się, że czasem to wszystko zależy od motywacji i odpowiedniego towarzystwa, a resztę się jakoś wykombinuje. A jak brakuje gwiazdek to zawsze można iść do Zbyszka i pożyczyć (za opłatą)
No więc tak, ja jadę na wywczas, czego również i Wam życzę!
A co do ilustracji, siedziałem nad nią tyle czasu, że momentami osiągałem stan bardzo głębokiego relaksu, co mam nadzieję, poczujecie i Wy.

Ośrodek wczasowy RELAX, mógłby nazywać się równiedobrze Posejdon, Kormoran, Ośrodek Wczasów Rodzinnych, Wilga lub Skowronek - każdy pasuje, każdy się nada.
Bo nie o miejsce tu chodzi, na wczasy jedziemy po klimat, opcjonalnie po nicnierobienie. I można narzekać, że słońca mało, że z trzech gwiazdek została tylko jedna (dwie pozostałe widziano ostatnio u Zbyszka w garażu), że atrakcje nie przystają do nowoczesnych trendów i nie da rady zrobić przyzwoitego zdjęcia bo wszędzie wisi pranie i ludzie chodzą w starych klapkach albo, że prąd włączają tylko na wieczór. Niektórzy narzekają też na słabe wyposażenie, miałki asortyment, niedziałający telewizor w świetlicy, rozwodniony kompot na stołówce i do morza dwa kilometry.
Ale czy to jest jakiś problem? Może i tak, ale wydaje mi się, że czasem to wszystko zależy od motywacji i odpowiedniego towarzystwa, a resztę się jakoś wykombinuje. A jak brakuje gwiazdek to zawsze można iść do Zbyszka i pożyczyć (za opłatą)
No więc tak, ja jadę na wywczas, czego również i Wam życzę!
A co do ilustracji, siedziałem nad nią tyle czasu, że momentami osiągałem stan bardzo głębokiego relaksu, co mam nadzieję, poczujecie i Wy.

💜 Dokładnie za miesiąc spotkamy się na Timeless Film Festival Warsaw. Z tej okazji pokazujemy plakat 3. edycji, którego autorem jest ilustrator @adamkosik.
💛 Głównymi bohaterami plakatu są trzy warszawskie kina: @luna_kinostudyjne, @kinoiluzjon, @kinomuranow. Artysta wydobył ich najbardziej charakterystyczne cechy, ale ustawił je ramię w ramię, budując festiwalową mikro-przestrzeń.
Choć budynki imponują detalami, plakat jest przede wszystkim opowieścią o Was – widzach. O tym momencie tuż przed seansami, bieganiu między salami kinowymi i szukaniu ostatniego wolnego miejsca na sali.
Będzie to obraz, który będzie nam towarzyszył przez całą tegoroczną edycję festiwalu.
📅Przypominamy najważniejsze daty:
1 kwietnia - ogłoszenie pełnego programu festiwalu
9 kwietnia - start sprzedaży biletów na pojedyncze seanse
🎟 Karnety i akredytacje są już dostępne w sprzedaży.
[Plakat Timeless Film Festival Warsaw z datą 17–27 kwietnia 2026. Ilustracja przedstawia wielopoziomową architekturę miasta z budynkiem kina, schodami i tarasami. W różnych miejscach widać ludzi spacerujących, rozmawiających i wchodzących do kina. Kolorowa grafika utrzymana jest w odcieniach fioletu, żółci i błękitu.]
---
Festiwal jest współfinansowany przez Miasto Stołeczne Warszawa @miasto_warszawa , Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego @kultura_gov_pl oraz Polski Instytut Sztuki Filmowej @pisf_pl
Partnerem głównym festiwalu jest Filmoteka Narodowa – Instytut Audiowizualny @fina_gov
Współorganizatorem festiwalu jest Wytwórnia Filmów Dokumentalnych i Fabularnych @wfdif.chelmska21 oraz Mazowiecki Instytut Kultury @mazowiecki_instytut_kultury

No i jest, 11 numer Notatnika Pianistycznego wylądował. Bardzo miło było wrócić do tego wyda wydawnictwa, szczególnie, że miałem okazję przygotować również numer pierwszy. Jak tak dalej pójdzie to za parę lat zrobię numer 111, zobaczycie.
@spmk.com.pl @notatnikpianistyczny dzięki za zaufanie i kolejna współpracę.
No a co do samego rysunku, to jeden z tych projektów, które nie mają wielu ograniczeń, luźne nawiązane do muzyki wystarczy, reszta jest w moich rękach. No i niby zlecenie idealne, ale brak ograniczeń i mnogość kierunków, którymi można pójść, bywają zgubne, trzeba się pilnować, żeby nie odpłynąć. I tym sposobem postawiłem na architektoniczny koncert na fortepian.
#magazinecover #magazine #notatnik #cover #coverdesign

No i jest, 11 numer Notatnika Pianistycznego wylądował. Bardzo miło było wrócić do tego wyda wydawnictwa, szczególnie, że miałem okazję przygotować również numer pierwszy. Jak tak dalej pójdzie to za parę lat zrobię numer 111, zobaczycie.
@spmk.com.pl @notatnikpianistyczny dzięki za zaufanie i kolejna współpracę.
No a co do samego rysunku, to jeden z tych projektów, które nie mają wielu ograniczeń, luźne nawiązane do muzyki wystarczy, reszta jest w moich rękach. No i niby zlecenie idealne, ale brak ograniczeń i mnogość kierunków, którymi można pójść, bywają zgubne, trzeba się pilnować, żeby nie odpłynąć. I tym sposobem postawiłem na architektoniczny koncert na fortepian.
#magazinecover #magazine #notatnik #cover #coverdesign

No i jest, 11 numer Notatnika Pianistycznego wylądował. Bardzo miło było wrócić do tego wyda wydawnictwa, szczególnie, że miałem okazję przygotować również numer pierwszy. Jak tak dalej pójdzie to za parę lat zrobię numer 111, zobaczycie.
@spmk.com.pl @notatnikpianistyczny dzięki za zaufanie i kolejna współpracę.
No a co do samego rysunku, to jeden z tych projektów, które nie mają wielu ograniczeń, luźne nawiązane do muzyki wystarczy, reszta jest w moich rękach. No i niby zlecenie idealne, ale brak ograniczeń i mnogość kierunków, którymi można pójść, bywają zgubne, trzeba się pilnować, żeby nie odpłynąć. I tym sposobem postawiłem na architektoniczny koncert na fortepian.
#magazinecover #magazine #notatnik #cover #coverdesign

Rok zaczynam od nadrabiania zaległości. Jest ich kilka więc pozwólcie, że zacznę od sekcji muzycznej.
Pod koniec roku pracowałem nad dwoma projektami dla @spmk.com.pl i oto pierwszy z nich. Okładka dość nietypowa, bo typograficzna, ale jak to mówią, dobrze czasem poszukać nowych rozwiązań. Podobno wszyscy zainteresowani są zadowoleni z efektu, więc cel osiągnięty.
Co ciekawe, po 2 miesiącach od premiery, cały czas podoba mi się ten projekt, a nie jest to znowu takie oczywiste, więc sukces po całości.
🇬🇧
I’m starting the year by catching up. There are a few, so let me start with the music section.
At the end of the year, I worked on two projects for @spmk.com.pl, and here’s the first one. The cover is quite unusual, because of the typography, but as they say, it’s good to look for new solutions sometimes. Apparently, everyone involved is happy with the result, so the goal is achieved.
Interestingly, two months after its release, I still like this project, and it’s not so obvious, so it’s a success all in all.

Rok zaczynam od nadrabiania zaległości. Jest ich kilka więc pozwólcie, że zacznę od sekcji muzycznej.
Pod koniec roku pracowałem nad dwoma projektami dla @spmk.com.pl i oto pierwszy z nich. Okładka dość nietypowa, bo typograficzna, ale jak to mówią, dobrze czasem poszukać nowych rozwiązań. Podobno wszyscy zainteresowani są zadowoleni z efektu, więc cel osiągnięty.
Co ciekawe, po 2 miesiącach od premiery, cały czas podoba mi się ten projekt, a nie jest to znowu takie oczywiste, więc sukces po całości.
🇬🇧
I’m starting the year by catching up. There are a few, so let me start with the music section.
At the end of the year, I worked on two projects for @spmk.com.pl, and here’s the first one. The cover is quite unusual, because of the typography, but as they say, it’s good to look for new solutions sometimes. Apparently, everyone involved is happy with the result, so the goal is achieved.
Interestingly, two months after its release, I still like this project, and it’s not so obvious, so it’s a success all in all.

Rok zaczynam od nadrabiania zaległości. Jest ich kilka więc pozwólcie, że zacznę od sekcji muzycznej.
Pod koniec roku pracowałem nad dwoma projektami dla @spmk.com.pl i oto pierwszy z nich. Okładka dość nietypowa, bo typograficzna, ale jak to mówią, dobrze czasem poszukać nowych rozwiązań. Podobno wszyscy zainteresowani są zadowoleni z efektu, więc cel osiągnięty.
Co ciekawe, po 2 miesiącach od premiery, cały czas podoba mi się ten projekt, a nie jest to znowu takie oczywiste, więc sukces po całości.
🇬🇧
I’m starting the year by catching up. There are a few, so let me start with the music section.
At the end of the year, I worked on two projects for @spmk.com.pl, and here’s the first one. The cover is quite unusual, because of the typography, but as they say, it’s good to look for new solutions sometimes. Apparently, everyone involved is happy with the result, so the goal is achieved.
Interestingly, two months after its release, I still like this project, and it’s not so obvious, so it’s a success all in all.

Rok zaczynam od nadrabiania zaległości. Jest ich kilka więc pozwólcie, że zacznę od sekcji muzycznej.
Pod koniec roku pracowałem nad dwoma projektami dla @spmk.com.pl i oto pierwszy z nich. Okładka dość nietypowa, bo typograficzna, ale jak to mówią, dobrze czasem poszukać nowych rozwiązań. Podobno wszyscy zainteresowani są zadowoleni z efektu, więc cel osiągnięty.
Co ciekawe, po 2 miesiącach od premiery, cały czas podoba mi się ten projekt, a nie jest to znowu takie oczywiste, więc sukces po całości.
🇬🇧
I’m starting the year by catching up. There are a few, so let me start with the music section.
At the end of the year, I worked on two projects for @spmk.com.pl, and here’s the first one. The cover is quite unusual, because of the typography, but as they say, it’s good to look for new solutions sometimes. Apparently, everyone involved is happy with the result, so the goal is achieved.
Interestingly, two months after its release, I still like this project, and it’s not so obvious, so it’s a success all in all.

Rok zaczynam od nadrabiania zaległości. Jest ich kilka więc pozwólcie, że zacznę od sekcji muzycznej.
Pod koniec roku pracowałem nad dwoma projektami dla @spmk.com.pl i oto pierwszy z nich. Okładka dość nietypowa, bo typograficzna, ale jak to mówią, dobrze czasem poszukać nowych rozwiązań. Podobno wszyscy zainteresowani są zadowoleni z efektu, więc cel osiągnięty.
Co ciekawe, po 2 miesiącach od premiery, cały czas podoba mi się ten projekt, a nie jest to znowu takie oczywiste, więc sukces po całości.
🇬🇧
I’m starting the year by catching up. There are a few, so let me start with the music section.
At the end of the year, I worked on two projects for @spmk.com.pl, and here’s the first one. The cover is quite unusual, because of the typography, but as they say, it’s good to look for new solutions sometimes. Apparently, everyone involved is happy with the result, so the goal is achieved.
Interestingly, two months after its release, I still like this project, and it’s not so obvious, so it’s a success all in all.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

Czy wiecie, że w herbie Madrytu jest niedźwiedź jedzący z drzewka truskawkowego? Ja też nie wiedziałem, ale jako, że jestem z Ursusa, jest to fantastyczny zbieg okoliczności, że akurat tam wybraliśmy się z Konradem na wycieczkę.
Wycieczka ta niedawno dobiegła końca, w związku z czym chciałem zostawić tu po niej mały ślad. I nie jest to przewodnik, nic z tego, zrobiłem tam polowanie na szyldy i inne miejskie artefakty, a mają tam dużo ładnych detali na ulicach, tutaj to ledwo wierzchołek góry lodowej, co w wypadku pogody za oknem, wydaje się trafnym porównaniem.
A jeżeli zastanawiacie się, czemu pierwsze jest zdjęcie pod kwiaciarnią, to powiem tyle - nie dość, że z Ursusa, to jeszcze syn kwiaciarzy co skończył 33 lata.

The Varsovianer No. 78
By @adamkosik
Macie czasem tak, że idziecie na pewniaka w jakieś dobrze znane miejsce, jedziecie jak do siebie i nawet przez myśl by Wam nie przeszło, że coś może być nie tak, a tu nagle; zamknięte, w remoncie, w poniedziałki nieczynne, zmieniliśmy miejsce, od dziś zapraszamy tylko między 17 a 18, a tak w ogóle, to nigdy nas tu nie było. Na pewno się tak przydarzyło, tylko co w takiej sytuacji właściwie zrobić? Czy wytrąceni z poczucia stabilności możemy od razu szukać nowego punktu na mapie, czy może musimy potulnie wrócić do domu i od teraz kawy pijać jedynie z gatunku tych 3 w 1 z dodatkowym cukrem, a książki kupować przez internet w promocji 3 + 1 gratis.
Na szczęście są miejsca, które mają w swój regulamin wpisane długie trwanie i brak zmian bez wcześniejszego ostrzeżenia (oraz zgody bywalców). Jak je rozpoznać zapytacie? Nie jest to łatwe, bo coraz więcej dookoła drogich imitacjami tanich boazerii i wpinanych do prądu rozpylaczy sentymentów w spreju. Ale warto się przyglądać, Waszą uwagę może zwrócić charakterystyczna farba olejna, nieco zużyte żaluzje, krochmalone firany i nie za wygodne krzesła. Być może pojawi się też stary neon, ale musi być stary, nawet lepiej gdyby jakaś literka nie świeciła. Ale jak to bywa z tego typu miejscami, najważniejsze jest pierwsze wrażenie - jeżeli od wejścia poczujecie się jakoś lepiej, a pani za ladą będzie z 10 metrów wołać „co dla Ciebie kochanieńki” to znaczy, że trafiliście dobrze.
I właśnie tego w tym roku szukajmy, miejsc, które z powodzeniem mogą zastąpić nasz duży pokój i do których możemy (metaforycznie lub całkiem nie) pójść w piżamie i klapkach.
#thevarsovianer #illustration #drawing #magazinecover #affiche

The Varsovianer No. 78
By @adamkosik
Macie czasem tak, że idziecie na pewniaka w jakieś dobrze znane miejsce, jedziecie jak do siebie i nawet przez myśl by Wam nie przeszło, że coś może być nie tak, a tu nagle; zamknięte, w remoncie, w poniedziałki nieczynne, zmieniliśmy miejsce, od dziś zapraszamy tylko między 17 a 18, a tak w ogóle, to nigdy nas tu nie było. Na pewno się tak przydarzyło, tylko co w takiej sytuacji właściwie zrobić? Czy wytrąceni z poczucia stabilności możemy od razu szukać nowego punktu na mapie, czy może musimy potulnie wrócić do domu i od teraz kawy pijać jedynie z gatunku tych 3 w 1 z dodatkowym cukrem, a książki kupować przez internet w promocji 3 + 1 gratis.
Na szczęście są miejsca, które mają w swój regulamin wpisane długie trwanie i brak zmian bez wcześniejszego ostrzeżenia (oraz zgody bywalców). Jak je rozpoznać zapytacie? Nie jest to łatwe, bo coraz więcej dookoła drogich imitacjami tanich boazerii i wpinanych do prądu rozpylaczy sentymentów w spreju. Ale warto się przyglądać, Waszą uwagę może zwrócić charakterystyczna farba olejna, nieco zużyte żaluzje, krochmalone firany i nie za wygodne krzesła. Być może pojawi się też stary neon, ale musi być stary, nawet lepiej gdyby jakaś literka nie świeciła. Ale jak to bywa z tego typu miejscami, najważniejsze jest pierwsze wrażenie - jeżeli od wejścia poczujecie się jakoś lepiej, a pani za ladą będzie z 10 metrów wołać „co dla Ciebie kochanieńki” to znaczy, że trafiliście dobrze.
I właśnie tego w tym roku szukajmy, miejsc, które z powodzeniem mogą zastąpić nasz duży pokój i do których możemy (metaforycznie lub całkiem nie) pójść w piżamie i klapkach.
#thevarsovianer #illustration #drawing #magazinecover #affiche

The Varsovianer No. 78
By @adamkosik
Macie czasem tak, że idziecie na pewniaka w jakieś dobrze znane miejsce, jedziecie jak do siebie i nawet przez myśl by Wam nie przeszło, że coś może być nie tak, a tu nagle; zamknięte, w remoncie, w poniedziałki nieczynne, zmieniliśmy miejsce, od dziś zapraszamy tylko między 17 a 18, a tak w ogóle, to nigdy nas tu nie było. Na pewno się tak przydarzyło, tylko co w takiej sytuacji właściwie zrobić? Czy wytrąceni z poczucia stabilności możemy od razu szukać nowego punktu na mapie, czy może musimy potulnie wrócić do domu i od teraz kawy pijać jedynie z gatunku tych 3 w 1 z dodatkowym cukrem, a książki kupować przez internet w promocji 3 + 1 gratis.
Na szczęście są miejsca, które mają w swój regulamin wpisane długie trwanie i brak zmian bez wcześniejszego ostrzeżenia (oraz zgody bywalców). Jak je rozpoznać zapytacie? Nie jest to łatwe, bo coraz więcej dookoła drogich imitacjami tanich boazerii i wpinanych do prądu rozpylaczy sentymentów w spreju. Ale warto się przyglądać, Waszą uwagę może zwrócić charakterystyczna farba olejna, nieco zużyte żaluzje, krochmalone firany i nie za wygodne krzesła. Być może pojawi się też stary neon, ale musi być stary, nawet lepiej gdyby jakaś literka nie świeciła. Ale jak to bywa z tego typu miejscami, najważniejsze jest pierwsze wrażenie - jeżeli od wejścia poczujecie się jakoś lepiej, a pani za ladą będzie z 10 metrów wołać „co dla Ciebie kochanieńki” to znaczy, że trafiliście dobrze.
I właśnie tego w tym roku szukajmy, miejsc, które z powodzeniem mogą zastąpić nasz duży pokój i do których możemy (metaforycznie lub całkiem nie) pójść w piżamie i klapkach.
#thevarsovianer #illustration #drawing #magazinecover #affiche

The Varsovianer No. 78
By @adamkosik
Macie czasem tak, że idziecie na pewniaka w jakieś dobrze znane miejsce, jedziecie jak do siebie i nawet przez myśl by Wam nie przeszło, że coś może być nie tak, a tu nagle; zamknięte, w remoncie, w poniedziałki nieczynne, zmieniliśmy miejsce, od dziś zapraszamy tylko między 17 a 18, a tak w ogóle, to nigdy nas tu nie było. Na pewno się tak przydarzyło, tylko co w takiej sytuacji właściwie zrobić? Czy wytrąceni z poczucia stabilności możemy od razu szukać nowego punktu na mapie, czy może musimy potulnie wrócić do domu i od teraz kawy pijać jedynie z gatunku tych 3 w 1 z dodatkowym cukrem, a książki kupować przez internet w promocji 3 + 1 gratis.
Na szczęście są miejsca, które mają w swój regulamin wpisane długie trwanie i brak zmian bez wcześniejszego ostrzeżenia (oraz zgody bywalców). Jak je rozpoznać zapytacie? Nie jest to łatwe, bo coraz więcej dookoła drogich imitacjami tanich boazerii i wpinanych do prądu rozpylaczy sentymentów w spreju. Ale warto się przyglądać, Waszą uwagę może zwrócić charakterystyczna farba olejna, nieco zużyte żaluzje, krochmalone firany i nie za wygodne krzesła. Być może pojawi się też stary neon, ale musi być stary, nawet lepiej gdyby jakaś literka nie świeciła. Ale jak to bywa z tego typu miejscami, najważniejsze jest pierwsze wrażenie - jeżeli od wejścia poczujecie się jakoś lepiej, a pani za ladą będzie z 10 metrów wołać „co dla Ciebie kochanieńki” to znaczy, że trafiliście dobrze.
I właśnie tego w tym roku szukajmy, miejsc, które z powodzeniem mogą zastąpić nasz duży pokój i do których możemy (metaforycznie lub całkiem nie) pójść w piżamie i klapkach.
#thevarsovianer #illustration #drawing #magazinecover #affiche

The Varsovianer No. 78
By @adamkosik
Macie czasem tak, że idziecie na pewniaka w jakieś dobrze znane miejsce, jedziecie jak do siebie i nawet przez myśl by Wam nie przeszło, że coś może być nie tak, a tu nagle; zamknięte, w remoncie, w poniedziałki nieczynne, zmieniliśmy miejsce, od dziś zapraszamy tylko między 17 a 18, a tak w ogóle, to nigdy nas tu nie było. Na pewno się tak przydarzyło, tylko co w takiej sytuacji właściwie zrobić? Czy wytrąceni z poczucia stabilności możemy od razu szukać nowego punktu na mapie, czy może musimy potulnie wrócić do domu i od teraz kawy pijać jedynie z gatunku tych 3 w 1 z dodatkowym cukrem, a książki kupować przez internet w promocji 3 + 1 gratis.
Na szczęście są miejsca, które mają w swój regulamin wpisane długie trwanie i brak zmian bez wcześniejszego ostrzeżenia (oraz zgody bywalców). Jak je rozpoznać zapytacie? Nie jest to łatwe, bo coraz więcej dookoła drogich imitacjami tanich boazerii i wpinanych do prądu rozpylaczy sentymentów w spreju. Ale warto się przyglądać, Waszą uwagę może zwrócić charakterystyczna farba olejna, nieco zużyte żaluzje, krochmalone firany i nie za wygodne krzesła. Być może pojawi się też stary neon, ale musi być stary, nawet lepiej gdyby jakaś literka nie świeciła. Ale jak to bywa z tego typu miejscami, najważniejsze jest pierwsze wrażenie - jeżeli od wejścia poczujecie się jakoś lepiej, a pani za ladą będzie z 10 metrów wołać „co dla Ciebie kochanieńki” to znaczy, że trafiliście dobrze.
I właśnie tego w tym roku szukajmy, miejsc, które z powodzeniem mogą zastąpić nasz duży pokój i do których możemy (metaforycznie lub całkiem nie) pójść w piżamie i klapkach.
#thevarsovianer #illustration #drawing #magazinecover #affiche

Wczoraj w Bydgoszczy ruszył XIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Paderewskiego i pewnie mogłoby to Wam on umknąć, ale nie tym razem. W tym roku „twarzą” konkursu będzie mój plakat i nawet nie wiecie jakie to było ciekawe zlecenie. Ciekawe lecz całkiem wymagające - nie obyło się bez kilku innych wersji plakatu i wielu wysłanych mailach, ale cieszę się, że udało się temat zrealizować.
I taka ciekawostka z kuchni projektowej, plakat powstał w zasadzie już ponad rok temu i wymagało to wielkiej cierpliwości, żeby czekać do listopada z wrzuceniem tego postu.
No i tyle, nie samym konkursem Chopinowskim człowiek żyje, na 2 tygodnie zapraszam do Bydgoszczy.
#bydgoszcz #konkurspaderewskiego #posterdesign #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #digitalart #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
#illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

Wczoraj w Bydgoszczy ruszył XIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Paderewskiego i pewnie mogłoby to Wam on umknąć, ale nie tym razem. W tym roku „twarzą” konkursu będzie mój plakat i nawet nie wiecie jakie to było ciekawe zlecenie. Ciekawe lecz całkiem wymagające - nie obyło się bez kilku innych wersji plakatu i wielu wysłanych mailach, ale cieszę się, że udało się temat zrealizować.
I taka ciekawostka z kuchni projektowej, plakat powstał w zasadzie już ponad rok temu i wymagało to wielkiej cierpliwości, żeby czekać do listopada z wrzuceniem tego postu.
No i tyle, nie samym konkursem Chopinowskim człowiek żyje, na 2 tygodnie zapraszam do Bydgoszczy.
#bydgoszcz #konkurspaderewskiego #posterdesign #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #digitalart #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
#illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

Wczoraj w Bydgoszczy ruszył XIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Paderewskiego i pewnie mogłoby to Wam on umknąć, ale nie tym razem. W tym roku „twarzą” konkursu będzie mój plakat i nawet nie wiecie jakie to było ciekawe zlecenie. Ciekawe lecz całkiem wymagające - nie obyło się bez kilku innych wersji plakatu i wielu wysłanych mailach, ale cieszę się, że udało się temat zrealizować.
I taka ciekawostka z kuchni projektowej, plakat powstał w zasadzie już ponad rok temu i wymagało to wielkiej cierpliwości, żeby czekać do listopada z wrzuceniem tego postu.
No i tyle, nie samym konkursem Chopinowskim człowiek żyje, na 2 tygodnie zapraszam do Bydgoszczy.
#bydgoszcz #konkurspaderewskiego #posterdesign #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #digitalart #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
#illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
Wczoraj w Bydgoszczy ruszył XIII Międzynarodowy Konkurs Pianistyczny im. Paderewskiego i pewnie mogłoby to Wam on umknąć, ale nie tym razem. W tym roku „twarzą” konkursu będzie mój plakat i nawet nie wiecie jakie to było ciekawe zlecenie. Ciekawe lecz całkiem wymagające - nie obyło się bez kilku innych wersji plakatu i wielu wysłanych mailach, ale cieszę się, że udało się temat zrealizować.
I taka ciekawostka z kuchni projektowej, plakat powstał w zasadzie już ponad rok temu i wymagało to wielkiej cierpliwości, żeby czekać do listopada z wrzuceniem tego postu.
No i tyle, nie samym konkursem Chopinowskim człowiek żyje, na 2 tygodnie zapraszam do Bydgoszczy.
#bydgoszcz #konkurspaderewskiego #posterdesign #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #digitalart #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
#illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

Listonosz zawsze dzwoni dwa razy 📯! A listonosz Piotr z Wilczej nie tylko dzwoni, ale z troską i czułością dba o każdy adres, który jest pod jego opieką. I mamy na to dowód, który trafi do kin w całej Polsce już 14 listopada! Z tej okazji prezentujemy plakat artystyczny „Listów z Wilczej”, który wykonał dla nas @adamkosik w swoim charakterystycznym stylu. Adam potrafi przelać na papier architektoniczne kreski jak mało kto, a że znamy i podziwiamy jego twórczość od lat, to wybór był oczywisty! Dziękujemy 💙 i zapraszamy na film!
✉️ „Listy z Wilczej” w kinach od 14 listopada!
• • • lista miast i seansów na naszej www

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene

O tym bloku napisano już wszystko - powstały plakaty, wydrukowano miliony pocztówek, nagrano podcasty, zorganizowano wystawy a nawet uszyto na szydełku model falowca! No i do tego pięknego zestawu dołączyła parę miesięcy temu książka od @magdalenawitkiewicz , która doczekała się kontynuacji! Ja już, przy okazji pierwszej części Wiatru od morza, pisałem Wam dużo na temat tego całkiem wyjątkowym zlecenia, po pół roku, podtrzymuję wszystko co tam napisałem. Dodam jedynie, że ta współpraca od razu była obliczona na 2 okładki, dzięki czemu mogłem poszaleć i przygotować wielką, panoramiczną ilustracje, taką, na jaką Falowiec zasługuje. No i tym sposobem dotarliśmy do końca nadmorskiej przygody, mam nadzieję, że bawiliście dobrze i widzimy się przy kolejnej okładce.
🇬🇧
Everything has been written about this apartment building – posters have been created, millions of postcards have been printed, podcasts have been recorded, exhibitions have been organized, and even a crocheted model of a wave-building! And a few months ago, a book from @magdalenawitkiewicz joined this beautiful collection, which has now been followed by a sequel! I already wrote a lot about this quite unique commission in the first part of „Wind from the Sea,” and six months later, I stand by everything I wrote there. I’ll only add that this collaboration was initially intended for two covers, allowing me to go wild and create large, panoramic illustrations, just the kind of illustration the wave-building deserves. And so, we’ve reached the end of our seaside adventure. I hope you had a great time, and I’ll see you on the next cover.
#bookcover #bookillustration #falowiec #trip #magdawitkiewicz #graphicdesign #polishillustrators #posterdesign #picoftheday #drawing #illustratordesign #illustrated_now #digitalart #illustratordaily #contemporaryillustrations #polskailustracja #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene #procreate #ipadillustration
#drawing #architecture #architectureillustration #illustratordesign #digitalart #designinspiration #polishcreators #polishdesignscene
Story-save.com is an intuitive online tool that enables users to download and save a variety of content, including stories, photos, videos, and IGTV materials, directly from Instagram. With Story-Save, you can not only easily download diverse content from Instagram but also view it at your convenience, even without internet access. This tool is perfect for those moments when you come across something interesting on Instagram and want to save it for later viewing. Use Story-Save to ensure you don't miss the chance to take your favorite Instagram moments with you!
Avoid app downloads and sign-ups, store stories on the web.
Stories Say goodbye to poor-quality content, preserve only high-resolution Stories.
Devices Download Instagram Stories using any browser, iPhone, Android.
Absolutely no fees. Download any Story at no cost.